Spacery po lesie
Znajduj膮cy si臋 w s膮siedztwie las zach臋ca do spacer贸w. Je艣li kto艣 nie lubi t艂um贸w nierozgarni臋tych turyst贸w b艂膮dz膮cych po 艣cie偶kach i robi膮cych zdj臋膰 pierwszemu lepszemu krzaczkowi, to jest to miejsce w sam raz dla niego.
Jeszcze 偶eby mie膰 pewno艣膰, 偶e nikogo si臋 nie spotka, mo偶na zboczy膰 z g艂贸wnej drogi w przys艂owiowe krzaki. Je艣li nie boimy si臋, 偶e poprzyczepiaj膮 si臋 do nas kleszcze lub inne gryz膮ce insekty. Zwierz膮t tu te偶 jak na lekarstwo. To znaczy podobno pe艂no jest tutaj dzik贸w, saren, lis贸w czy ba偶ant贸w, ale one niezwykle skutecznie unikaj膮 towarzystwa, chodz膮c w艂asnymi 艣cie偶kami. Czasem tylko jaki艣 nierozgarni臋ty lis wyskoczy nam znienacka na drog臋, by po paru sekundach z powrotem wskoczy膰 w krzaki, sam jakby zdziwiony w艂asn膮 gaf膮. O 艣wicie natomiast s艂ycha膰 spod lasu i spomi臋dzy p贸l ba偶anty. Ich okrzyk jest zawsze po艂膮czony z trzepotem ich skrzyde艂. Jest to lepsze ni偶 budzik budz膮cy do pracy.
Samotne spacery po tym lesie potrafi膮 wywo艂a膰 niepok贸j. Nawet wiosn膮 i latem. Mo偶na si臋 poczu膰 obserwowanym. Pewnie to jaki艣 zwierz przygl膮da nam si臋 ze swojej kryj贸wki, zdziwiony co za cz艂ek si臋 tutaj b艂膮ka. Tak sobie najpro艣ciej to wyt艂umaczy膰, bo jest to najbardziej uspokajaj膮ca le艣nego spacerowicza wersja.
Jest du偶o gorzej, kiedy kto艣 si臋 nas艂ucha艂 wcze艣niej tutejszych opowie艣ci. I chocia偶 zdecydowana wi臋kszo艣膰 z nich to pewnie bajdurzenia wymy艣lone na potrzeby chwili, to niekt贸re potrafi膮 wywo艂a膰 lekki dreszczyk, zw艂aszcza kiedy ju偶 wyl膮duje si臋 samotnie na spacerze w lesie.
Szczeg贸lny niepok贸j czu膰 w miejscu, gdzie znajduj膮 si臋 pozosta艂o艣ci po domku le艣nika. Nawet nie pozosta艂o艣ci, bo domek nadal ma 艣ciany, dach, i tylko wybite okna i brak drzwi przypominaj膮, 偶e od ponad 20 lat nikt tutaj nie zawita艂 w celach zamieszkania. Podobno po pewnej burzowej, lipcowej nocy 贸wczesny le艣nik zapowiedzia艂 swoim prze艂o偶onym w urz臋dzie, 偶e jego noga wi臋cej tutaj nie postanie. Na liczne pytania dlaczego taka a nie inna decyzja, nie chcia艂 odpowiedzie膰. W ka偶dym razie le艣nik zacz膮艂 urz臋dowa膰 w ca艂kiem innym miejscu, a domek stopniowo popada艂 w coraz wi臋ksz膮 ruin臋.
W 艣rodku zosta艂y tylko po艂amane drewniane krzes艂a, przewr贸cony st贸艂, sztuczne kwiatki porozrzucane po pod艂odze, kilka 艣wi臋tych obrazk贸w pozawieszanych na 艣cianach... Nic szczeg贸lnego ani specjalnie przera偶aj膮cego, a jednak cz艂owieka przeszywa dreszcz kiedy znajdzie si臋 obok ruin domku. I prawd臋 powiedziawszy marzy tylko o tym, 偶eby jak najszybciej stamt膮d odej艣膰.
Innym miejscem, gdzie mo偶na poczu膰 si臋 nieswojo, s膮 pozosta艂o艣ci po miejscowej stra偶nicy rycerskiej. To znaczy w dzie艅 jest wszystko w najlepszym porz膮dku, mo偶na si臋 nawet zachwyci膰 jak to 艂adnie tutaj wygl膮da itp itp... Kiedy zmierzcha, a cz艂owiek si臋 tu zab艂膮ka, robi si臋 mniej ciekawie. Chyba sama obecno艣膰 w takim miejscu robi to niesamowite wra偶enie. Bo ze stra偶nic膮 nie s膮 zwi膮zane 偶adne straszne legendy o duchu m艣cicielu czy nieszcz臋艣liwych kochankach. Ba, podobno jest duch, ale duch sk膮pirad艂a, kt贸ry pilnuje swoich skarb贸w. Oczywi艣cie 偶yjemy w XXI wieku, byli tu nie raz badacze, i 偶adnych skarb贸w (ani ducha) nie znale藕li. Ale mimo obecno艣膰 cz艂owieka przy stra偶nicy gdy zapada zmrok robi swoje. 呕eby st膮d wr贸ci膰 do ''cywilizacji'' trzeba przej艣膰 po ciemku przez las. Takie przechadzki tylko dla ludzi o mocnych nerwach.




Komentarze
Prze艣lij komentarz