Angielski (nie anielski!) klimat

 Jest co艣 w angielskim klimacie, co od razu ustawia wyobra藕ni臋 na odpowiednich torach. Nawet je艣li nigdy nie by艂o si臋 na wrzosowiskach Yorkshire ani nie widzia艂o mg艂y snuj膮cej si臋 mi臋dzy nagrobkami przy kamiennym ko艣ciele, to i tak gdzie艣 g艂臋boko w g艂owie istnieje ten obraz. Szary poranek. Wilgo膰 osiadaj膮ca na r臋kawach p艂aszcza. Cisza, kt贸ra nie jest spokojna, tylko uwa偶na.


 Anglia zawsze wydawa艂a si臋 krajem, w kt贸rym 艣wiat 偶ywych i umar艂ych stoj膮 zbyt blisko siebie, jakby granica mi臋dzy nimi by艂a cie艅sza ni偶 gdziekolwiek indziej. Mo偶e to przez krajobraz. Rozleg艂e wrzosowiska, ci膮gn膮ce si臋 po horyzont, pozbawione drzew, wystawione na wiatr i deszcz. W takich miejscach 艂atwo uwierzy膰, 偶e kto艣 kiedy艣 znikn膮艂 i nigdy nie wr贸ci艂. Albo 偶e w g臋stej mgle mo偶na min膮膰 posta膰, kt贸ra nie zostawia 艣lad贸w na mokrej ziemi.



 Mg艂a w Anglii nie jest dekoracj膮. Ona ma wag臋. Potrafi zmieni膰 zwyk艂膮 drog臋 w co艣 obcego, sprawi膰, 偶e znajomy krajobraz nagle przestaje by膰 rozpoznawalny. Wystarczy kilka minut, by domy rozp艂yn臋艂y si臋 w bieli, a d藕wi臋ki przyt艂umi艂y. W takim otoczeniu duchy nie musz膮 si臋 objawia膰 gwa艂townie. Wystarczy, 偶e s膮. 呕e stoj膮 gdzie艣 obok, niewidoczne, ale wyczuwalne.


 Do tego zamki. Stare, kamienne, cz臋sto p贸艂ruiny, kt贸rych mury pami臋taj膮 wi臋cej krzyk贸w ni偶 艣miechu. Ka偶dy angielski zamek ma swoj膮 histori臋 o bia艂ej damie, rycerzu bez g艂owy albo dziecku, kt贸re s艂ycha膰 noc膮 na schodach. I co najciekawsze, te opowie艣ci nie brzmi膮 tam jak bajki. S膮 przekazywane spokojnie, bez sensacji, jakby by艂y kolejnym elementem krajobrazu. Jak deszcz. Jak wiatr. Jak duch, kt贸ry od dawna przesta艂 dziwi膰. W Tower of London duchy s膮 niemal cz臋艣ci膮 wystroju. Najs艂ynniejsza jest Anna Boleyn, widywana noc膮 z g艂ow膮 pod pach膮, przechodz膮ca przez dziedziniec tak spokojnie, jakby egzekucja by艂a tylko drobn膮 niedogodno艣ci膮. Angielskie duchy rzadko krzycz膮. One chodz膮, wracaj膮, pojawiaj膮 si臋 w tych samych miejscach, o tej samej porze, jakby czas si臋 dla nich zatrzyma艂.


 W angielskich opowie艣ciach duchy zawsze s膮 na swoim miejscu. Jakby krajobraz od pocz膮tku by艂 dla nich przygotowany. Na wrzosowiskach Dartmoor do dzi艣 opowiada si臋 o Czarnym Psie, ogromnym widmie o 艣wiec膮cych oczach, kt贸re pojawia si臋 we mgle tu偶 przed burz膮. Nie atakuje. Po prostu idzie obok cz艂owieka, w ciszy, a偶 ten zrozumie, 偶e nie powinien by艂 tu przychodzi膰 sam. W takich historiach nie chodzi o strach, tylko o ostrze偶enie. Wrzosowiska nie lubi膮 intruz贸w.



 S膮 te偶 legendy bardziej melancholijne, jak te zwi膮zane z Glastonbury. To miejsce od wiek贸w uwa偶ane za granic臋 mi臋dzy 艣wiatami. Wed艂ug poda艅 w艂a艣nie tam mia艂 znajdowa膰 si臋 Avalon, a mg艂y unosz膮ce si臋 nad wzg贸rzami nie s膮 zwyk艂膮 pogod膮, tylko zas艂on膮. Czasem cie艅 na drodze wygl膮da jak posta膰. Czasem d藕wi臋k dzwon贸w dochodzi znik膮d. I nikt nie jest pewien, czy to jeszcze ten 艣wiat.


 Na p贸艂nocy Anglii, w艣r贸d kamiennych mur贸w i pustych dolin, kr膮偶膮 opowie艣ci o Bia艂ych Damach, duchach kobiet, kt贸re zgin臋艂y z mi艂o艣ci albo zdrady. Pojawiaj膮 si臋 o 艣wicie albo o zmierzchu, dok艂adnie wtedy, gdy 艣wiat przybiera kolory przej艣cia. Nie prosz膮 o pomoc. Raczej przypominaj膮, 偶e nie ka偶da historia ma szcz臋艣liwe zako艅czenie.


 I mo偶e w艂a艣nie dlatego angielskie legendy tak dobrze stapiaj膮 si臋 z krajobrazem. Tu duch nie jest sensacj膮. Jest elementem pejza偶u, jak stary mur poro艣ni臋ty mchem, jak jesienne drzewa przybieraj膮ce rdzawy kolor, jak niebo, kt贸re w jednej chwili potrafi sta膰 si臋 ci臋偶kie i nisko zawieszone. W Anglii 艂atwo uwierzy膰, 偶e przesz艂o艣膰 nie odchodzi. Ona po prostu czeka. I nawet je艣li nie wierzy si臋 w duchy, to w Anglii trudno ca艂kiem odrzuci膰 to uczucie, 偶e co艣 patrzy z drugiej strony mg艂y. 呕e krajobraz pami臋ta wi臋cej ni偶 ludzie. 呕e pewne historie nie chc膮 zosta膰 zapomniane i dlatego wracaj膮. Zawsze dok艂adnie wtedy, gdy zapada zmierzch i 艣wiat zaczyna wygl膮da膰 odrobin臋 mniej realnie.






Komentarze

Popularne posty