W臋gierski folklor

 W臋gierski folklor nie krzyczy. Nie pr贸buje przyci膮gn膮膰 uwagi kolorami ani bajkow膮 form膮. On raczej czeka gdzie艣 z boku, w cieniu, jakby mia艂 艣wiadomo艣膰, 偶e pr臋dzej czy p贸藕niej kto艣 i tak na niego trafi. I kiedy ju偶 trafisz, trudno si臋 z niego wycofa膰, bo to nie s膮 historie, kt贸re 艂atwo zapomnie膰. One maj膮 w sobie co艣 ci臋偶kiego, ziemistego, jak wilgo膰 unosz膮ca si臋 nad polem o 艣wicie, kiedy jeszcze nie wiadomo, czy dzie艅 przyniesie spok贸j, czy co艣, o czym lepiej nie m贸wi膰 g艂o艣no.


 To folklor, kt贸ry wyr贸s艂 na styku 艣wiat贸w. Z jednej strony dawne wierzenia lud贸w stepowych, kt贸re przynios艂y ze sob膮 poczucie, 偶e 艣wiat nie ko艅czy si臋 na tym, co widzialne. Z drugiej strony wp艂ywy s艂owia艅skie, bardzo bliskie naszym w艂asnym opowie艣ciom, w kt贸rych noc nigdy nie jest do ko艅ca pusta. A gdzie艣 pomi臋dzy tym wszystkim chrze艣cija艅stwo, kt贸re pr贸bowa艂o uporz膮dkowa膰 to, co od pocz膮tku wymyka艂o si臋 jakiejkolwiek kontroli. Efekt jest taki, 偶e w臋gierskie historie nie s膮 ani do ko艅ca magiczne, ani ca艂kiem religijne. S膮 czym艣 pomi臋dzy. I mo偶e w艂a艣nie dlatego dzia艂aj膮 tak dobrze.


 Jedn膮 z najbardziej charakterystycznych postaci jest lid茅rc, o kt贸rym m贸wi si臋 szeptem, jakby samo wypowiedzenie jego nazwy mog艂o co艣 przyci膮gn膮膰. To nie jest zwyk艂y demon ani duch. To co艣, co potrafi znale藕膰 cz艂owieka i zosta膰 przy nim na d艂u偶ej. Pojawia si臋 noc膮, odbiera oddech, siada na klatce piersiowej, ale na tym si臋 nie ko艅czy. W wielu opowie艣ciach lid茅rc wraca, przywi膮zuje si臋, staje si臋 obecno艣ci膮, kt贸r膮 zaczyna si臋 wyczuwa膰 nawet za dnia. To ju偶 nie tylko strach przed snem. To strach przed tym, 偶e noc nigdy tak naprawd臋 si臋 nie ko艅czy.



 Obok niego stoi boszork谩ny, czarownica, ale nie taka, jak膮 znamy z bajek. W w臋gierskich wsiach by艂a kim艣 realnym. Kim艣, kto mieszka艂 obok, chodzi艂 t膮 sam膮 drog膮, patrzy艂 tym samym spojrzeniem. M贸wiono, 偶e potrafi艂a rzuca膰 uroki, sprowadza膰 choroby, wysysa膰 si艂y 偶yciowe, a nawet przybiera膰 inne formy, 偶eby wej艣膰 tam, gdzie nie powinna. I to w艂a艣nie w niej jest co艣 najbardziej niepokoj膮cego, bo nie jest potworem z lasu. Jest kim艣, kogo mo偶na by艂o min膮膰 ka偶dego dnia.


 Jest te偶 t谩ltos, posta膰 zupe艂nie inna, ale r贸wnie wa偶na. To kto艣, kto od urodzenia nosi w sobie co艣 wi臋cej. Czasem znak na ciele, czasem co艣, czego nie da si臋 wyt艂umaczy膰. T谩ltos by艂 kim艣 pomi臋dzy 艣wiatem ludzi a tym, co ukryte. Potrafi艂 wchodzi膰 w trans, walczy膰 z innymi istotami na poziomie, kt贸rego nie da si臋 zobaczy膰. W tych opowie艣ciach nie jest ani bohaterem, ani czarownikiem w klasycznym sensie. Jest raczej kim艣, kto zosta艂 wybrany do czego艣, czego wi臋kszo艣膰 ludzi wola艂aby nie widzie膰.


 Nie mo偶na te偶 pomin膮膰 s谩rk谩ny, czyli smok贸w, cho膰 w w臋gierskim wydaniu s膮 one znacznie bardziej surowe ni偶 w wielu innych kulturach. To nie s膮 stworzenia z legend dla dzieci. To si艂y zwi膮zane z burz膮, zniszczeniem, chaosem. Cz臋sto wielog艂owe, nieprzewidywalne, bardziej przypominaj膮ce 偶ywio艂 ni偶 istot臋, kt贸r膮 mo偶na pokona膰.


 W w臋gierskim folklorze wa偶ne miejsce zajmuj膮 r贸wnie偶 duchy zmar艂ych. Nie takie, kt贸re tylko strasz膮. Raczej takie, kt贸re zosta艂y, bo co艣 je zatrzyma艂o. Niedoko艅czona sprawa, naruszony porz膮dek, co艣, co nie pozwoli艂o im odej艣膰. W tych historiach cz臋sto nie chodzi o nag艂y strach, tylko o obecno艣膰. O uczucie, 偶e kto艣 stoi za 艣cian膮, 偶e co艣 przesz艂o przez podw贸rko, 偶e kto艣 wraca drog膮, kt贸r膮 ju偶 dawno powinien by艂 opu艣ci膰.


 S膮 te偶 opowie艣ci o powracaj膮cych zmar艂ych, kt贸re bardzo przypominaj膮 s艂owia艅skie wierzenia o upiorach. Cia艂a, kt贸re nie chc膮 spoczywa膰, ludzie, kt贸rzy zaczynaj膮 chorowa膰 bez powodu, dziwne zdarzenia wok贸艂 grob贸w. W臋gierskie wsie d艂ugo traktowa艂y takie historie powa偶nie. Na tyle powa偶nie, 偶e podejmowano pr贸by zatrzymania tego, co wraca艂o.


 I gdzie艣 pomi臋dzy tym wszystkim przewija si臋 co艣 jeszcze. Trudne do nazwania, nie zawsze maj膮ce konkretn膮 form臋. Cienie na polach, 艣wiat艂a w oddali, postacie, kt贸re stoj膮 tam, gdzie nie powinno by膰 nikogo. W臋gierski folklor nie zawsze daje odpowiedzi. Cz臋艣ciej zostawia niedopowiedzenia. I mo偶e w艂a艣nie dlatego dzia艂a tak mocno, bo najwi臋kszy niepok贸j nie bierze si臋 z tego, co wida膰, tylko z tego, czego nie da si臋 ju偶 wyt艂umaczy膰.


 To nie s膮 historie, kt贸re ko艅cz膮 si臋 wraz z ostatnim zdaniem. One raczej zostaj膮 gdzie艣 z ty艂u g艂owy. Wracaj膮 w momentach ciszy, w nocy, kiedy wszystko jest zbyt spokojne. I wtedy 艂atwo zrozumie膰, dlaczego w niekt贸rych miejscach do dzi艣 zamyka si臋 okna troch臋 wcze艣niej, zanim zrobi si臋 naprawd臋 ciemno.

Komentarze

Popularne posty