Demony z Tartaru. Apokalipsa Rusi i W臋gier pod kopytami mongolskich koni
Zanim nadci膮gn臋li, w Europie Wschodniej panowa艂 wzgl臋dny, cho膰 burzliwy spok贸j. Nikt nie spodziewa艂 si臋, 偶e z bezkresnych azjatyckich step贸w wyruszy si艂a, kt贸ra na zawsze zmieni kszta艂t znanego 艣wiata.
Mongo艂owie zrodzili si臋 w surowym klimacie, gdzie przetrwanie zale偶a艂o od absolutnej dyscypliny, jedno艣ci i wielkiego szacunku do bezlitosnej natury. Ich koczowniczy tryb 偶ycia sprawi艂, 偶e wychowywali si臋 w siodle, a 艂uk stanowi艂 niemal naturalne przed艂u偶enie ich ramienia. Wierzyli w Wieczne B艂臋kitne Niebo, czyli Tengri, kt贸re wed艂ug ich przekona艅 powierzy艂o im w艂adz臋 nad ca艂膮 ziemi膮. Taka perspektywa sprawia艂a, 偶e naje藕d藕cy traktowali ka偶dy op贸r nie jako zwyk艂膮 obron臋 w艂asnego terytorium przez wroga, lecz jako 艣wi臋tokradczy bunt przeciwko samemu porz膮dkowi wszech艣wiata.
Kiedy ta perfekcyjnie zorganizowana machina wojenna dotar艂a na tereny Rusi, wywo艂a艂a szok i ca艂kowite przera偶enie. Dla tamtejszych ksi膮偶膮t naje藕d藕cy zjawili si臋 znik膮d. Dobitnie 艣wiadcz膮 o tym s艂owa zapisanego w ''Latopisie Nowogrodzkim'' roz偶alenia, gdzie anonimowy skryba zanotowa艂, i偶 za grzechy nasze przysz艂y ludy nieznane, o kt贸rych nikt dok艂adnie nie wie, kim s膮 i sk膮d wysz艂y, ani jaki jest ich j臋zyk, plemi臋 czy wiara. Ru艣 uton臋艂a we krwi.
Kulminacyjnym punktem tego koszmaru by艂o obl臋偶enie Kijowa w tysi膮c dwie艣cie czterdziestym roku. Wojska dowodzone przez Batu chana otoczy艂y miasto, a sam ha艂as wywo艂any przez naje藕dzc贸w mia艂 rzekomo doprowadza膰 obro艅c贸w do szale艅stwa. Oddaje to doskonale relacja z ''Latopisu Ipatijewskiego'', w kt贸rej czytamy, 偶e nie mo偶na by艂o us艂ysze膰 g艂osu z powodu skrzypienia woz贸w jego, ryku niezliczonych wielb艂膮d贸w jego i r偶enia stad koni jego, a sama ziemia ruska by艂a nape艂niona wrogami. Kij贸w, duma wschodu, zosta艂 zr贸wnany z ziemi膮, a jego obro艅cy zmasakrowani.
Podobny, o ile nie znacznie gorszy los, spotka艂 W臋gry. Kr贸lestwo Beli IV wydawa艂o si臋 pot臋偶ne i dobrze przygotowane do obrony, ale mongolscy zwiadowcy znali s艂abe punkty przeciwnika jeszcze przed ostatecznym przekroczeniem Karpat. Naje藕d藕cy zniszczyli pot臋偶n膮 w臋giersk膮 armi臋 na r贸wninie Mohi, a potem rozlali si臋 po ca艂ym kraju, pal膮c, grabi膮c i szerz膮c niewyobra偶aln膮 trwog臋. Ich bezwzgl臋dno艣膰 mia艂a wymiar g艂臋boko psychologiczny, poniewa偶 strach dzia艂a艂 skuteczniej ni偶 jakikolwiek or臋偶.
Przera偶aj膮cy obraz tej apokalipsy pozostawi艂 nam w艂oski duchowny Magister Rogerius, kt贸ry prze偶y艂 najazd ukrywaj膮c si臋 po lasach i bagnach. W swoim dziele zatytu艂owanym ''Pie艣艅 偶a艂osna'' o zniszczeniu kr贸lestwa W臋gier przez Tatar贸w z przera偶eniem wspomina艂 on opustosza艂e krajobrazy, pisz膮c z wielkim 偶alem, i偶 nie by艂o wida膰 niczego poza ko艣膰mi i czaszkami zamordowanych oraz zgliszczami spalonych wiosek, a ziemia dos艂ownie przesi膮kni臋ta by艂a ludzk膮 krwi膮. Rogerius relacjonowa艂 r贸wnie偶 okrucie艅stwo, z jakim naje藕d藕cy traktowali je艅c贸w, wykorzystuj膮c ich jako 偶ywe tarcze podczas obl臋偶e艅, po czym bezlito艣nie mordowali wszystkich bez wzgl臋du na wiek i p艂e膰, gdy tylko ci przestawali by膰 u偶yteczni.
To w艂a艣nie ta bezduszna, kalkulowana brutalno艣膰 w po艂膮czeniu ze wschodni膮 obco艣ci膮 sprawi艂a, 偶e 贸wczesna Europa uzna艂a Mongo艂贸w za prawdziwe demony. Sama nazwa Tatarzy, jak ich powszechnie okre艣lano, szybko zyska艂a mroczne etymologiczne powi膮zanie z mitycznym Tartarem, czyli piek艂em, z kt贸rego owe diab艂y mia艂y rzekomo wype艂zn膮膰.
S艂ynny angielski kronikarz Matthaeus Parisiensis pisa艂 w swojej kronice o hordach potwornych ludzi. Zastraszeni chrze艣cijanie nie widzieli w nich zorganizowanego imperium z w艂asnymi surowymi prawami, fascynuj膮c膮 kultur膮 i g艂臋bok膮 szama艅sk膮 duchowo艣ci膮, lecz ostateczn膮 biblijn膮 plag臋 zes艂an膮 jako kara boska na grzesznik贸w. Matthaeus Parisiensis pracowa艂 nad swoj膮 ''Kronik膮 Wi臋ksz膮'' w opactwie Saint Albans. Do Anglii dociera艂y ubarwione, pe艂ne grozy plotki oraz listy uciekinier贸w, kt贸re kronikarz skrupulatnie zbiera艂. W swojej kronice pod rokiem 1240 opisywa艂 Mongo艂贸w niemal dok艂adnie tymi s艂owami, o kt贸re pytasz: ''S膮 to bowiem ludzie nieludzcy i zdziczali, raczej potwory ni偶 ludzie, 偶膮dni krwi i pij膮cy j膮, szarpi膮cy i po偶eraj膮cy mi臋so ps贸w i ludzi...''. Poza tym Matthaeus Parisiensis by艂 nie tylko kronikarzem, ale i utalentowanym rysownikiem. Swoje kroniki osobi艣cie ilustrowa艂. Jedna z najbardziej znanych i makabrycznych grafik w jego manuskrypcie przedstawia w艂a艣nie rzekomy mongolski kanibalizm. Ile w tym by艂o prawdy? Praktycznie nic, oczywi艣cie poza bezwzgl臋dno艣ci膮 Mongo艂贸w na polu bitwy
![]() |
| Iluminacja z Chronica Majora (ok. 1240-1250 r.) przedstawiaj膮ca wyobra偶enie Europejczyk贸w o mongolskich barbarzy艅cach.. 殴r贸d艂o: Wikipedia |
Zanim jednak ostatecznie pot臋pimy tych bezlitosnych zdobywc贸w i uznamy ich wy艂膮cznie za krwio偶ercze demony, warto zajrze膰 za zas艂on臋 bitewnego dymu. Prawdziwe oblicze koczownik贸w kryje si臋 bowiem znacznie g艂臋biej, w surowym pi臋knie azjatyckiego stepu i mistycznych rytua艂ach, kt贸re nadawa艂y sens ich codziennej egzystencji. Aby poj膮膰, co tak naprawd臋 nap臋dza艂o te niezwyci臋偶one armie, musimy na chwil臋 odrzuci膰 przera偶one 艂aci艅skie kroniki i ws艂ucha膰 si臋 w miarowe uderzenia szama艅skiego b臋bna.




Komentarze
Prze艣lij komentarz