Pr贸ba ognia. Chrze艣cijanie w czasach Dioklecjana
W historii staro偶ytnego Rzymu niewiele wydarze艅 zosta艂o tak mocno zapami臋tanych przez chrze艣cija艅stwo jak prze艣ladowania za panowania Dioklecjana. W wyobra藕ni wielu ludzi wygl膮da to niemal apokaliptycznie. P艂on膮ce 艣wi膮tynie, t艂umy wiernych rzucanych lwom, cesarze op臋tani nienawi艣ci膮 do nowej religii. Problem polega jednak na tym, 偶e rzeczywisto艣膰 by艂a jednocze艣nie mniej filmowa i bardziej skomplikowana. Nie oznacza to, 偶e cierpienie by艂o wymy艣lone. Oznacza raczej, 偶e historia p贸藕niej zosta艂a opowiedziana przez ludzi, kt贸rzy widzieli w tych wydarzeniach co艣 wi臋cej ni偶 polityk臋. Widzieli walk臋 dobra ze z艂em, pr贸b臋 wiary i narodziny w艂asnej to偶samo艣ci.
Kiedy Dioklecjan obejmowa艂 w艂adz臋 pod koniec III wieku, imperium by艂o zm臋czone. Rzym przechodzi艂 przez jeden z najgorszych kryzys贸w w swojej historii. Cesarze zmieniali si臋 b艂yskawicznie, armie wynosi艂y kolejnych wodz贸w na tron, granice p臋ka艂y pod naporem barbarzy艅c贸w, inflacja niszczy艂a gospodark臋, a prowincje coraz bardziej oddala艂y si臋 od centrum. Dioklecjan nie by艂 szalonym tyranem z legend. By艂 przede wszystkim cz艂owiekiem pr贸buj膮cym uratowa膰 rozpadaj膮ce si臋 pa艅stwo. Twardym, pragmatycznym administratorem. To w艂a艣nie dlatego stworzy艂 tetrarchi臋, system czterech wsp贸艂rz膮dz膮cych cesarzy. Imperium mia艂o dzia艂a膰 jak dobrze zarz膮dzana machina. W艂a艣nie w tym miejscu chrze艣cija艅stwo zacz臋艂o by膰 postrzegane jako problem.
Dla wsp贸艂czesnego cz艂owieka mo偶e wydawa膰 si臋 dziwne, 偶e religia mog艂a by膰 zagro偶eniem dla pa艅stwa. Ale w 艣wiecie rzymskim religia i polityka by艂y ze sob膮 splecione niemal ca艂kowicie. Sk艂adanie ofiar bogom nie by艂o wy艂膮cznie prywatn膮 duchowo艣ci膮. By艂o deklaracj膮 lojalno艣ci wobec porz膮dku imperium. Rzymianin m贸g艂 wierzy膰 w r贸偶nych bog贸w, m贸g艂 czci膰 lokalne b贸stwa, egipsk膮 Izyd臋 czy perskiego Mitr臋, ale powinien bra膰 udzia艂 w rytua艂ach pa艅stwowych. Chrze艣cijanie odmawiali, i w艂a艣nie to budzi艂o niepok贸j.
Nie chodzi艂o tylko o sam膮 religi臋. Chrze艣cijanie tworzyli zamkni臋te wsp贸lnoty, spotykali si臋 nocami, odrzucali kult cesarza i m贸wili o Kr贸lestwie Bo偶ym stoj膮cym ponad ziemsk膮 w艂adz膮. Dla cz臋艣ci elit wygl膮da艂o to podejrzanie. Plotki robi艂y reszt臋. Oskar偶ano ich o ateizm, bo nie czcili bog贸w Rzymu. Oskar偶ano ich nawet o kanibalizm, bo m贸wili o spo偶ywaniu „cia艂a i krwi Chrystusa”. Dzi艣 brzmi to absurdalnie, ale w 艣wiecie pe艂nym przes膮d贸w takie pog艂oski rozchodzi艂y si臋 szybko.
Przez d艂ugi czas pa艅stwo rzymskie nie prowadzi艂o jednak ci膮g艂ej wojny z chrze艣cijanami. Prze艣ladowania pojawia艂y si臋 falami. Za Neron represje by艂y g艂贸wnie reakcj膮 po wielkim po偶arze Rzymu. Za Decjusza pojawi艂 si臋 obowi膮zek sk艂adania ofiar bogom pa艅stwowym, ale nie chodzi艂o wy艂膮cznie o chrze艣cijan. Dopiero za Dioklecjana dosz艂o do czego艣 bardziej systemowego.
Pocz膮tkowo nic nie zapowiada艂o katastrofy. Na dworze samego Dioklecjana byli chrze艣cijanie. Niekt贸rzy s艂u偶yli nawet w administracji i armii. Cesarz wydawa艂 si臋 raczej oboj臋tny religijnie. Sytuacja zmieni艂a si臋 stopniowo, g艂贸wnie pod wp艂ywem jego wsp贸艂rz膮dcy Galeriusza. Prywatnie by艂 zi臋ciem Dioklecjana, m臋偶em Walerii Galerii.
Galeriusz by艂 znacznie bardziej radykalny ni偶 jego te艣膰. 殴r贸d艂a chrze艣cija艅skie przedstawiaj膮 go niemal jako fanatyka, cho膰 trzeba pami臋ta膰, 偶e pisa艂y to osoby mu nieprzychylne. Prawdopodobnie jednak rzeczywi艣cie uwa偶a艂 chrze艣cija艅stwo za zagro偶enie dla jedno艣ci imperium.
W 303 roku rozpocz臋艂a si臋 seria edykt贸w, kt贸re dzi艣 nazywamy Wielkimi Prze艣ladowaniami. Nakazano niszczenie ko艣cio艂贸w. Konfiskowano ksi臋gi chrze艣cija艅skie. Wierni tracili prawa obywatelskie. Duchownych aresztowano. Potem pojawi艂 si臋 obowi膮zek sk艂adania ofiar bogom pa艅stwowym. Odmowa mog艂a oznacza膰 wi臋zienie, tortury, a czasem 艣mier膰. Ale nawet wtedy rzeczywisto艣膰 nie wygl膮da艂a wsz臋dzie tak samo.
Na Zachodzie imperium represje cz臋sto by艂y 艂agodniejsze. Konstancjusz Chlorus, ojciec przysz艂ego cesarza Konstantyna Wielkiego, nie wydaje si臋 szczeg贸lnie gorliwy w 艣ciganiu chrze艣cijan. W niekt贸rych miejscach ograniczano si臋 do zamykania ko艣cio艂贸w czy konfiskaty maj膮tk贸w. Na Wschodzie sytuacja bywa艂a znacznie brutalniejsza. Prawdziwe przyk艂ady pokazuj膮 jednak, 偶e nie by艂a to wy艂膮cznie legenda. Jedn膮 z najbardziej znanych ofiar by艂 艣wi臋ty Jerzy, p贸藕niejszy bohater legendy o smoku. Wed艂ug tradycji by艂 rzymskim 偶o艂nierzem, kt贸ry odm贸wi艂 wyrzeczenia si臋 wiary. Historycy nie s膮 pewni, ile w jego historii jest prawdy, ale sam kult Jerzego rozprzestrzeni艂 si臋 b艂yskawicznie po ca艂ym 艣wiecie chrze艣cija艅skim. Bardziej prawdopodobna historycznie jest historia 艣wi臋tej Agnieszki czy 艣wi臋tego Sebastiana, cho膰 r贸wnie偶 tutaj p贸藕niejsze legendy mocno rozbudowa艂y szczeg贸艂y. Wiele opowie艣ci o m臋czennikach mia艂o charakter niemal symboliczny. Im bardziej okrutna 艣mier膰, tym wi臋kszy triumf wiary. Ale pami臋tajmy, 偶e ustawodawstwo rzymskie nakazywa艂o stosowa膰 tortury wobec wszystkich wrog贸w w艂adzy pa艅stwowej. Nie wymy艣lono ich specjalnie dla chrze艣cijan.
Szczeg贸lnie ciekawe s膮 jednak historie zwyk艂ych ludzi, kt贸rzy nie stawali si臋 艣wi臋tymi. Wiemy, 偶e cz臋艣膰 chrze艣cijan po prostu si臋 z艂ama艂a. Sk艂adali ofiary bogom albo zdobywali fa艂szywe za艣wiadczenia potwierdzaj膮ce lojalno艣膰 wobec pa艅stwa. Nazywano ich lapsi, „upad艂ymi”. Po zako艅czeniu prze艣ladowa艅 Ko艣ci贸艂 stan膮艂 przed trudnym pytaniem. Czy mo偶na wybaczy膰 ludziom, kt贸rzy ze strachu wyrzekli si臋 wiary? Dla pierwszych chrze艣cijan by艂 to ogromny moralny problem. Tutaj wida膰 co艣 bardzo ludzkiego. Nie wszyscy byli bohaterami gotowymi umrze膰 za przekonania. Wielu zwyczajnie si臋 ba艂o. Mieli rodziny, dzieci, maj膮tki. Nie chcieli gin膮膰. To pokazuje, 偶e rzeczywisto艣膰 by艂a bardziej szara ni偶 p贸藕niejsze obrazy pe艂ne nieskazitelnych m臋czennik贸w.
Ciekawe jest r贸wnie偶 to, 偶e liczba ofiar prawdopodobnie by艂a mniejsza, ni偶 p贸藕niej twierdzono. 艢redniowieczne teksty potrafi艂y m贸wi膰 o dziesi膮tkach tysi臋cy zabitych. Wsp贸艂cze艣ni historycy s膮 znacznie ostro偶niejsi. Nadal mog艂y zgin膮膰 tysi膮ce ludzi, ale nie wygl膮da to na nieustann膮 rze藕 obejmuj膮c膮 ca艂e imperium jednocze艣nie. W wielu regionach urz臋dnicy wykonywali rozkazy niech臋tnie albo symbolicznie. A potem wydarzy艂o si臋 co艣 ironicznego.
Sam Galeriusz, jeden z g艂贸wnych autor贸w represji, ci臋偶ko zachorowa艂. Chrze艣cija艅scy pisarze widzieli w tym kar臋 bosk膮. Opisywali jego chorob臋 niemal jak scen臋 z horroru. Wed艂ug nich cia艂o cesarza mia艂o gni膰 jeszcze za 偶ycia. Oczywi艣cie trudno traktowa膰 te relacje dos艂ownie, ale pokazuj膮 one emocje epoki. W 311 roku Galeriusz wyda艂 edykt tolerancyjny ko艅cz膮cy prze艣ladowania. Przyzna艂 w nim w艂a艣ciwie, 偶e akcja si臋 nie uda艂a. Chrze艣cijanie mogli zn贸w legalnie praktykowa膰 swoj膮 religi臋 i mieli modli膰 si臋 za dobro pa艅stwa. A przede wszystkim mieli modli膰 si臋 za Galeriusza.
Kilka lat p贸藕niej Konstantyn zrobi艂 nast臋pny krok. Chrze艣cija艅stwo nie tylko przesta艂o by膰 prze艣ladowane. Zacz臋艂o wchodzi膰 do centrum w艂adzy. To w艂a艣nie ten zwrot sprawi艂, 偶e pami臋膰 o Wielkich Prze艣ladowaniach sta艂a si臋 tak wa偶na dla chrze艣cija艅skiej to偶samo艣ci. Ko艣ci贸艂 zacz膮艂 postrzega膰 siebie jako wsp贸lnot臋, kt贸ra przetrwa艂a pr贸b臋 ognia.
Mo偶e w艂a艣nie dlatego obraz tych wydarze艅 do dzi艣 jest tak emocjonalny. Z jednej strony mamy prawdziwe cierpienie ludzi, kt贸rzy trafiali do wi臋zie艅 i gin臋li za swoje przekonania. Z drugiej strony mamy p贸藕niejsz膮 narracj臋, kt贸ra cz臋sto zamienia艂a histori臋 w moralny dramat o 艣wi臋tych i potworach. Rzeczywisto艣膰 by艂a bardziej skomplikowana. Dioklecjan nie by艂 demonem pragn膮cym mordowa膰 chrze艣cijan dla samego okrucie艅stwa. By艂 cesarzem pr贸buj膮cym utrzyma膰 rozpadaj膮ce si臋 imperium wed艂ug dawnych zasad. Chrze艣cijanie za艣 nie byli wy艂膮cznie bezbronnymi ofiarami historii. Byli tak偶e ruchem, kt贸ry coraz wyra藕niej zmienia艂 艣wiat rzymski i podwa偶a艂 jego fundamenty.




Komentarze
Prze艣lij komentarz