Czwarty Sektor. Cz. 11

  Zatrzyma艂 si臋 na stacji benzynowej gdzie艣 w po艂owie drogi. Jedynym d藕wi臋kiem by艂 szum autostrady i miarowe uderzenia kropel deszczu o dach wiaty. Pawe艂 siedzia艂 w aucie, o艣wietlony jedynie zimnym blaskiem laptopa.

 Z dr偶eniem r膮k wpi膮艂 pendrive od 艁ucji. Odnalaz艂 plik RAW – ten „zepsuty”, na kt贸rym wida膰 by艂o falowanie powietrza nad pasem wapna. Przez chwil臋 wpatrywa艂 si臋 w te piksele, pr贸buj膮c dostrzec tam cokolwiek, co uspokoi艂oby jego naukowy umys艂, ale widzia艂 tylko nienaturalne zakrzywienie rzeczywisto艣ci. Klikn膮艂 „Wy艣lij”. Adresat: Maciek, Krak贸w IT. Kr贸tka wiadomo艣膰: „Wyci艣nij z tego, co si臋 da. To sprawa 偶ycia i 艣mierci”.


 Kilka godzin p贸藕niej Bieszczady powita艂y go znajomym, surowym ch艂odem. Droga do le艣nicz贸wki Roberta wi艂a si臋 serpentynami przez lasy, kt贸re Pawe艂 zna艂 na pami臋膰, a jednak tej nocy wydawa艂y mu si臋 inne, by艂o g艂臋bsze i bardziej milcz膮ce.

 Wewn膮trz le艣nicz贸wki trzaska艂 ogie艅. Robert, pot臋偶ny m臋偶czyzna o twarzy pooranej wiatrem, nala艂 do dw贸ch grubych szklanek bimbru i postawi艂 jedn膮 przed Paw艂em. Patrzy艂 na przyjaciela d艂ugo, nie zadaj膮c pyta艅, dop贸ki Pawe艂 nie wypi艂 po艂owy szklanki jednym haustem.

– Wygl膮dasz, jakby艣 widzia艂 co艣, co nie figuruje w 偶adnym kluczu do oznaczania gatunk贸w – zacz膮艂 Robert, opieraj膮c si臋 o ci臋偶ki, d臋bowy st贸艂.

– Bo nie figuruje, Robert. To, co dzieje si臋 w Bornem... to 艂amie wszystko, czego nas uczyli na wydziale le艣nym. Biologia tam nie dzia艂a. Fizyka tam nie dzia艂a.

 Robert pokiwa艂 powoli g艂ow膮, ale w jego oczach nie by艂o niedowierzania. By艂o co艣 w rodzaju ponurego zrozumienia.

– Bo widzisz, Pawe艂, uniwersytety ucz膮 nas o populacjach, o przyro艣cie masy drzewnej, o zwalczaniu kornika. To bezpieczna wiedza. Ale s膮 rzeczy, o kt贸rych nie us艂yszysz na wyk艂adach. Istniej膮... kryptydy.

 Pawe艂 uni贸s艂 brew, czuj膮c, jak alkohol przyjemnie go rozgrzewa, ale s艂owa przyjaciela sprawi艂y, 偶e na karku poczu艂 ch艂贸d. 

– Kryptydy? Robert, nie b膮d藕 艣mieszny. To domena poszukiwaczy sensacji i autor贸w brukowc贸w.

– Naprawd臋? – Robert nachyli艂 si臋 do przodu. – 艢wiat jest starszy i dziwniejszy, ni偶 nam si臋 wydaje. Ka偶dy kraj ma swoje opowie艣ci, kt贸re nauka zbywa milczeniem, bo nie potrafi ich zamkn膮膰 w klatce i opisa膰. W Stanach maj膮 Mothmana – cz艂owieka-膰m臋, kt贸ry pojawia si臋 tam, gdzie zaraz dojdzie do katastrofy. W Meksyku szukaj膮 Chupacabry, kt贸ra wysysa krew z inwentarza w spos贸b, kt贸rego 偶aden weterynarz nie umie wyja艣ni膰. A u nas, na Wschodzie? Przecie偶 legendy o Biesach czy Czarnych Psach nie wzi臋艂y si臋 z niczego.

 Pawe艂 milcza艂, obracaj膮c szklank臋 w d艂oniach. My艣la艂 o Klarze, o jej czarnych warkoczach, kt贸re kiedy艣 owija艂y mu szyj臋 na po艂oninach. Wtedy 艣wiat by艂 prosty. Las by艂 domem. Teraz, s艂uchaj膮c Roberta, czu艂, 偶e ta bezpieczna iluzja w艂a艣nie p臋k艂a.

– Kryptyda to co艣, co istnieje na granicy – kontynuowa艂 Robert, wpatruj膮c si臋 w ogie艅. – Co艣, co widzia艂o zbyt wielu 艣wiadk贸w, by to zignorowa膰, ale zbyt niewielu, by nauka mog艂a to oficjalnie uzna膰. Czasami to b艂臋dy ewolucji, a czasami... – zawaha艂 si臋 – co艣, co cz艂owiek sam stworzy艂 i co wymkn臋艂o si臋 spod kontroli. Borne to idealne miejsce na co艣 takiego. Miasto-widmo, w kt贸rym przez dekady nikt nie kontrolowa艂 tego, co wylewa si臋 z radzieckich laboratori贸w.

– I dlatego nie przyjecha艂em z pustymi r臋kami – odezwa艂 si臋 w ko艅cu Pawe艂, k艂ad膮c d艂o艅 na swojej torbie. – Zabra艂em stamt膮d pr贸bki. Ale wa偶niejsze jest to, 偶e mam zdj臋cie. Zrobi艂a je miejscowa dziewczyna. Aparat uchwyci艂 anomali臋 termiczn膮, takie falowanie powietrza, dok艂adnie w miejscu, gdzie "to" przebywa艂o. W drodze powrotnej wys艂a艂em ten plik RAW do Ma膰ka w Krakowie.

Oczy Roberta b艂ysn臋艂y w p贸艂mroku. 

– Do tego hakera, co ci kiedy艣 pomaga艂 namierza膰 k艂usownik贸w?

– Tak. Ma najlepsze oprogramowanie do cyfrowej analizy obrazu. Powiedzia艂em mu, 偶eby wyci膮gn膮艂 z tego szumu wszystko, co si臋 da. Je艣li to 偶ywy organizm, powinno...

Nagle, w ciszy le艣nicz贸wki, laptop Paw艂a le偶膮cy na torbie wyda艂 kr贸tki, elektroniczny d藕wi臋k. Przysz艂a odpowied藕 z Krakowa. Maciek za艂膮czy艂 plik, ale w tre艣ci maila napisa艂 tylko dwa kr贸tkie, mro偶膮ce krew w 偶y艂ach zdania:

„Pawe艂, nie wiem, co to jest, ale systemy graficzne przy pr贸bie wyostrzenia tego kszta艂tu po prostu si臋 zawieszaj膮. To zdj臋cie nie rejestruje obiektu. Ono rejestruje absolutny brak czegokolwiek w tym miejscu”.





Komentarze

Popularne posty