Czy psy naprawdę widziały śmierć...
Siedzisz późnym wieczorem przy oknie. Dom powoli zasypia. W kubku stygnie herbata, a za szybą rozciąga się znajoma wieś spowita ciemnością. Nagle ciszę rozdziera pojedyncze szczeknięcie psa z końca ulicy. Krótkie, nerwowe, jakby zwierzę dostrzegło coś, czego ludzkie oczy nie potrafią zobaczyć. Mija kilka sekund i odpowiada mu kolejny pies. Potem następny. Wkrótce szczekanie rozchodzi się po całej okolicy niczym fala. Do chóru dołącza również pies mieszkający tuż obok. Wstaje, podbiega do furtki i z niepokojem wpatruje się gdzieś w mrok.
Po kilku minutach w oddali rozlega się znajomy dźwięk syreny. Karetka pogotowia zbliża się do wsi. Psy milkną tylko na ułamek chwili. Zaraz potem ich szczekanie zmienia się w przeciągłe, przejmujące wycie. Długie, monotonne, niosące się nad dachami i polami. To ten rodzaj dźwięku, który sprawia, że człowiek mimowolnie odwraca głowę w stronę okna. Niby wie, że to tylko pies. A jednak gdzieś głęboko rodzi się niepokój. Włos na karku staje dęba... Następnego ranka wiadomość obiega całą okolicę. Dwa domy dalej, jeszcze tej samej nocy, zmarł starszy sąsiad.
Takich historii przez setki lat opowiadano niezliczoną ilość. W każdej wsi znalazł się ktoś, kto przysięgał, że psy zaczęły wyć jeszcze zanim ktokolwiek dowiedział się o śmierci. Ktoś inny wspominał, że jego dziadek zawsze zamykał okiennice, gdy nocą rozlegało się przeciągłe wycie. Babcie szeptały dzieciom, aby nie wyglądały wtedy przez okno, bo pies nie wyje bez powodu. Mówiono, że widzi to, czego człowiek zobaczyć nie potrafi.
W dawnych wierzeniach ludowych pies zajmował szczególne miejsce. Był wiernym towarzyszem człowieka, ale jednocześnie przypisywano mu zdolności wykraczające poza zwykłe zwierzęce instynkty. Wierzono, że potrafi dostrzec duchy, błąkające się dusze i istoty niewidzialne dla ludzkiego oka. Jeśli nocą uporczywie wył, oznaczało to, że w pobliżu pojawiła się śmierć albo dusza właśnie opuszcza ciało. Szczególnie złowróżbne było wycie psa z opuszczonym pyskiem. Uważano, że zwiastuje ono czyjąś rychłą śmierć. Gdy pies wył z głową uniesioną ku niebu, przepowiadano raczej pożar lub inne nieszczęście.
Takie przekonania były niezwykle silne na polskiej wsi jeszcze w XIX i na początku XX wieku. Gdy psy zaczynały wyć całą noc, ludzie zapalali świece przed świętymi obrazami, odmawiali modlitwy i czekali na wiadomość, która miała nadejść o świcie. Czasami rzeczywiście ktoś umierał. Innym razem nie wydarzało się nic niezwykłego. O tych drugich nocach szybko zapominano. O pierwszych pamiętano przez całe życie.
Co ciekawe, podobne wierzenia spotkamy niemal w całej Europie. W Irlandii od stuleci opowiadano, że wycie psa oznacza obecność śmierci lub zwiastuje pojawienie się tajemniczej Banshee, której lament miał zapowiadać odejście człowieka. W Wielkiej Brytanii znano opowieści o ogromnych czarnych psach pojawiających się przed tragicznymi wydarzeniami. W Niemczech również sądzono, że psy potrafią dostrzegać duchy i reagować na obecność istot z zaświatów. Nawet w starożytnej Grecji pies był zwierzęciem związanym ze światem zmarłych. To przecież Cerber, potężny trzygłowy pies, pilnował wejścia do Hadesu, aby żadna dusza nie mogła wrócić między żywych.
Niektóre kultury wierzyły wręcz, że pies jest przewodnikiem dusz. Towarzyszy zmarłym w ich ostatniej podróży i dlatego wyczuwa moment, w którym granica pomiędzy dwoma światami staje się wyjątkowo cienka. Dla dawnych ludzi nie było to nic niezwykłego. Zwierzęta żyły obok nich każdego dnia, a ich zachowanie często traktowano jako wiadomość od natury lub świata, którego człowiek nie potrafił pojąć.
Dzisiaj nauka patrzy na to znacznie bardziej racjonalnie. Wiemy, że psy posiadają zmysły o wiele doskonalsze od naszych. Ich słuch wychwytuje dźwięki niesłyszalne dla człowieka, a węch potrafi rozpoznać subtelne zmiany chemiczne zachodzące w organizmie. Coraz częściej mówi się o tym, że psy wyczuwają niektóre choroby, potrafią ostrzec przed atakiem padaczki, wykrywać nowotwory, a nawet reagować na zmiany zachodzące u osób znajdujących się u kresu życia. Być może właśnie dlatego zachowywały się inaczej, zanim ludzie zdążyli zauważyć, że z kimś dzieje się coś złego.
Nie oznacza to jednak, że dawne opowieści można całkowicie wyjaśnić. Pozostaje bowiem coś, czego nie da się zmierzyć ani zamknąć w laboratoryjnych badaniach. Pamięć ludzi, atmosfera nocy, cisza przerywana pojedynczym szczeknięciem. Dźwięk, który po chwili zamienia się w wycie niosące się nad polami. Świadomość, że następnego dnia wydarzyło się coś tragicznego. Tak rodzą się legendy, nie z wielkich wydarzeń, lecz z małych chwil, które na zawsze pozostają w ludzkiej pamięci.




Komentarze
Prześlij komentarz